Jak wynika z Raportu „Kobiety z SM” zdecydowanie trudniej z akceptacją choroby po usłyszeniu diagnozy radzą sobie kobiety. Według danych z raportu  mają one  jeszcze wiele innych niezaspokojonych potrzeb, które przejawiają się w różnych aspektach życia, takich jak praca czy hobby. Powodem są m.in.: częste wizyty kontrolne czy wyjazdy do szpitala poza miejsce zamieszkania. Milena Trojanowska, osoba z SM, u której 11 lat temu zdiagnozowano chorobę,  udowadnia, że pomimo choroby można pozostać aktywnym i realizować swoje pasje. 

Milena Trojanowska

Stwardnienie rozsiane błyskawicznie wkrada się do poukładanego dotąd życia i zmienia je o 180 stopni. Jak zaczęła się Pani walka z chorobą?

Nie zawsze tak jest, że SM wkrada się nagle i kompletnie zmienia życie. Ono robi to jak każda choroba, jak każda sytuacja, która ma znaczący wpływ na nasze plany prywatne czy zawodowe. Zaczęło się od drobnych problemów z utrzymywaniem przedmiotów w ręku, potem pojawiły się problemy z czuciem, trudności w poruszaniu, osłabienie siły mięśni. Ja nie walczę z chorobą, tylko staram się normalnie z nią funkcjonować, tak aby była ona jednym z elementów mojego życia.

Pomimo choroby spełnia Pani swoje marzenia i nie rezygnuje z największej życiowej pasji – biegania. Jak wygląda przykładowy dzień z Pani życia?

Mój dzień wygląda tak samo jak dzień sąsiada, Pani czy znajomych z pracy. Oczywiście, na co dzień odczuwam chorobę – czasami w bardzo drobnych rzeczach, np.: trudno mi jechać zapchanym autobusem, kiedy w środku jest cieplej, niż na zewnątrz, bo tracę czucie, szybko opadam z sił i nie rzadko zdarza mi się wysiadać w połowie trasy i czekać na nowy, klimatyzowany pojazd. Albo wracam pieszo do domu, chociaż kawałek trasy, żeby nie przegrzewać się w tramwaju. Ale jestem jak każdy inny. Lubię biegać, chociaż czasami zbyt wysoka temperatura mi na to nie pozwala.

Konieczność i regularnych wizyt kontrolnych oraz pobyty w szpitalu sprawiają, że wiele kobiet rezygnuje z pracy zawodowej. Pracodawcy również niejednokrotnie „boją się” stwardnienia rozsianego.  Jak choroba wpłynęła na Pani karierę zawodową?

SM jest wyjątkowo trudną chorobą, bo bardzo nieprzewidywalną w skutkach. Ja mam to szczęście, że zawód często pozwalał mi na pracę zdalną, z domu. Zdarzało mi się, że pracodawcy rezygnowali z zatrudnienia mnie po tym, jak przekazałam wiadomość o chorobie. To jest bardzo trudne doświadczenie, które na szczęście nie powtarzało się zbyt często. Wskazuje ono jednak na pewien szerszy problem. Jako społeczeństwo starzejemy się, coraz więcej osób zapada na choroby cywilizacyjne. Akceptacja i wzrost świadomości społecznej nie idą jednak w górę tak szybko jak statystyki zachorowań – dlatego tak istotne jest odczarowywanie wielu chorób w tym stwardnienia rozsianego, i pokazywanie obecnych możliwości ich kontroli, ponieważ postęp medycyny jest olbrzymi.

Podobne posty