Przez ostatnie 15 lat znacznie wzrosła wśród Polaków świadomość społeczna w zakresie postrzegania depresji i zaburzeń psychicznych, ale sporo jeszcze brakuje, aby sytuacja była zadowalająca.

Joanna Chatizow, Prezes Stowarzyszenia AKTYWNIE PRZECIWKO DEPRESJI

Wciąż o osobach chorujących psychicznie mówi się wariat, czubek, świr, szajbus, wyrzutek społeczeństwa lub też niebezpieczny dla otoczenia, niepoczytalny, nieodpowiedzialny.  Ok. 70% społeczeństwa uważa, że choroba psychiczna jest chorobą przynoszącą wstyd chorującemu i osobom mu najbliższym, dlatego powinno się ją ukrywać przed otoczeniem.

Ciągle dużym problemem pozostaje stygmatyzacja i wykluczenie społeczne osób chorujących psychicznie, a co za tym idzie zachodzi potrzeba szeroko pojętej edukacji społecznej nie tylko poprzez przekazywanie podstawowej wiedzy z zakresu psychopatologii, ale również poprzez próby odwoływania się do potrzeby empatii oraz konieczności respektowaniu społecznych norm równości.

Wciąż zbyt mało wiemy na temat chorób psychicznych i ludzi nimi dotkniętych lub obraz ten jest zniekształcony. A czym mniej wiemy, tym większy narasta w nas lęk przed innością. Lęk ten natomiast wywołuje agresję skierowaną głównie przeciwko obiektowi, którego się boimy. Z drugiej strony stygmatyzacja i etykietowanie osób dotkniętych zaburzeniami psychicznymi, wywołuje niechęć do leczenia, lekarza psychiatry i jego profesjonalnej pomocy, a dodatkowo wykluczenie społeczne i marginalizacja zwiększają stres, będący często induktorem choroby.

Polska psychiatria, zwłaszcza w sektorze publicznej opieki zdrowotnej jest bardzo zaniedbana. Kiedy zachodzi potrzeba hospitalizacji, każdy broni się jak może, aby nie trafić do państwowego szpitala, gdzie warunki często nie spełniają podstawowych standardów. Daleko nam w tym zakresie do innych państw Unii Europejskiej, gdzie medycyna jest wielokrotnie mocniej dofinansowywana.

To wszystko sprawia, że trudno jest przekonać osoby z problemami psychicznymi, że leczenie psychiatryczne to nie tylko obowiązek względem siebie, ale również względem najbliższych, którzy są bezradni wobec choroby osoby, którą kochają i cierpią równie mocno, tym bardziej, jeśli nie są w stanie pomóc. Nie mówiąc już o tym, że o ile lepiej funkcjonowałoby się nam w społeczeństwie, w którym każdy potrzebujący opieki psychiatrycznej byłby nią objęty.

Dostęp do lekarzy psychiatrów, psychologów i psychoterapeutów staje się z roku na rok coraz lepszy. Rośnie sektor prywatnego, kompleksowego lecznictwa psychiatrycznego, gdzie leczenie nie jest już traumatyzujące, a staje się  przyjemne i komfortowe.

Wojciech Eichelberger kiedyś napisał zacznij się leczyć, daj światu odetchnąć i to stwierdzenie powinno przyświecać wszystkim tym, którzy uważają, że choroba psychiczna jest ich prywatną sprawą.

Podobne posty